Blog #12 – Hipokryzja ludzka, badanie w pracy, śliwki na osteoporozę?

Witam Wszystkich! Niestety wczoraj nie miałem możliwości napisania nic na blogu, a chciałbym to robić w miarę regularnie, głównie dlatego, by trochę Wam ponarzekać oraz ujawnić kilka nowinek ze świata nauki, a o tym głównie ma być ta strona – o najbardziej logicznym, empatycznym sposobie życie jakim jest weganizm.

Skoro mowa o empatii oraz logice, dwa dni temu podsłuchałem przypadkowo wywód pewnej osoby, jak to kocha naturę, przyrodę, jaka to ona jest empatyczna i jaki z niego dżentelmen, jak wysłał paczkę dziewczynce chorej na raka, w tym samym czasie to ten sam koleś, który łowi ryby, potem wypruwa im flaki, zajada się hamburgerem z McDonalds, do którego produkcji zużywa się potężną ilość wody oraz ziaren, które mogłyby wyżywić całą rodzinę (blisko 60% ziaren z Afryki idzie na eksport na paszę dla zwierząt w Europie i USA!), więc tym samym przyczynia się do śmierci głodowej dzieci, a dodatkowo potrafi nawet zatrzasnąć drzwi kobiecie przed nosem, wszystko oczywiście pod okiem Jana Pawła 2, którego podobiznę trzyma cały czas przy sobie.

Z podobną hipokryzją miałem do czynienia na studiach, 70% moich znajomych ściągało na niemal każdym egzaminie, gdy spytałem się, czy będą karali swoich podopiecznych za ściąganie (kierunek filologia angielska), wiecie jaka była odpowiedź? Tak. Będą karać za ściąganie na lekcji, pomimo, że wykształcenie zdobyli dokładnie tymi samymi metodami.

Nawet chyba nie opłaca się zaczynać tematu feministek wybierających się do „Maca” na shake waniliowy, które są wręcz książkowym przykładem hipokryzji absolutnej, gdyż tego typu działaniami WSPIERAJĄ opresję kobiet i bezpośrednio przyczyniają się do gwałtu kobiet (krów) oraz mordu dzieci (cielaków). Hipokryzja strasznie mnie denerwuje, tym bardziej, jeśli oparta jest na tak bzdurnych i niesprawiedliwych względem innych przekonaniach, być może dlatego coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że weganizm to jedyna słuszna opcja.

Mała ciekawostka również ode mnie z pracy, wczoraj mieliśmy badanie z projektu „Men’s Health”, mierzono nam ciśnienie, poziom cukru we krwi, masę mięśniową, kostną, obwód pasa i tym podobne rzeczy, udzielano porad żywieniowych. Rok temu miałem przeprowadzane to samo badanie, tym razem jednak sprzęt do mierzenia tkanki tłuszczowej znacznie się polepszył, w końcu nie wyglądał jak waga łazienkowa za 100 zł, więc w gruncie rzeczy pomimo mierzenia w ubraniu (więc pewnie 1kg margines błędu był), to myślę, że wynik był w miarę prawidłowy. Masa tłuszczowa tak jak się spodziewałem, około 18%, czyli w granicach zdrowej tkanki tłuszczowej u mężczyzny (zapewne prawidłowy wynik to 16-17 z racji nie uwzględnienia masy ubrania), masa mięśniowa powyżej przeciętnej dla osoby w moim wieku, wzroście etc, to też dobrze usłyszeć. Ogólnie rzecz biorą wszystkie wyniki wręcz idealne, z czego się cieszę, cukier wiadomo, w normie, jak to na weganie (TŁUSZCZ POWODUJE CUKRZYCĘ – będę to powtarzać do usranej śmierci:D, bardzo zainteresowała mnie masa mineralna moich kości, 3.4kg, z normą dla dorosłych mężczyzn w moim wieku od 2.7kg do 3.5kg, czyli w górnej granicy.

No i pani, która miała minimum 30kg nadwagi mówi mi o tym jak powinienem się zdrowiej odżywiać (nie powinienem oceniać, ale teksty w stylu „powinieneś jeść mniej ciastek, czekolady” etc były trochę śmieszne), żeby utrzymać wyniki, zredukować ilość mięsa w diecie (a można bardziej?) – z czym oczywiście się zgadzam w 100%, jednak chciało mi się śmiać gdy spytała ile produktów mlecznych dziennie jem, gdyż jest to wymagane dla zdrowych kości, powiedziałem, że wcale, ona na to, że powinienem, patrzę na mój wynik masy kości i zaprzestałem wszelkich komentarzy, pozwoliłem jej dokończyć swój wywód, przecież nie będę jej mówił, że wapno z produktów mlecznych nijak ma się do mocnych kości, gdyby tak było, przychodnie nie byłyby pełne babć z osteoporozą, które na mleku krowim były wychowane.

W każdym razie badanie pokazało, że wyniki mam jak najbardziej w normie, a skoro jesteśmy przy kościach, taka mała ciekawostka – czy wiecie, że suszone śliwki pomagają zastopować skutki osteoporozy u kobiet po menopauzie? Już 50g dziennie (5-6 śliwek) podawanych przez 6 miesięcy skutecznie wstrzymuje dalszy postęp choroby. (źródło: Osteoporos Int. 2016 Jul;27(7):2271-2279. doi: 10.1007/s00198-016-3524-8. Epub 2016 Feb 22.; The effect of two doses of dried plum on bone density and bone biomarkers in osteopenic postmenopausal women: a randomized, controlled trial.; Hooshmand S1, Kern M2, Metti D2, Shamloufard P2, Chai SC3, Johnson SA4,5, Payton ME6, Arjmandi BH4,7.)

Pozdrawiam i go Vegan!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *