Blog 19.03.2018

Dzisiaj nie planowałem tak naprawdę pisania mojego bloga, chciałem pisać raz na tydzień oraz w wyjątkowych przypadkach i chyba taki dzień dzisiaj nastąpił:).

Często słyszy się, że weganie i wegetarianie to świry, mają nierówno pod sufitem i tak naprawdę kłócą się sami ze sobą, według mnie zawsze była to opinia mocno przesadzona, aż do dnia dzisiejszego. Na grupie Facebooka o nazwie wegetarianie polska ktoś zamieścił mema o tym, że jedzenie mięsa wiąże się z chorobami, cierpieniem zwierząt, i tak dalej, była to trochę rozszerzona wersja wypowiedzi, którą kiedyś zamieściłem na Facebooku – https://www.facebook.com/WegaFitness/posts/535217453511714

Pod spodem znalazło się pytanie, w formie dość drwiącej, jednej z członkiń tejże grupy – „czy ktoś może mi pokazać rzetelne źródła na to, że mięso/białko zwierzęce jest niezdrowe?” – jak można się domyślić, lawina wypowiedzi padła dość szybko, znalazło się sporo postów oczywiście, które twierdziły, że mięso nie jest niezdrowe, trzeba je tylko ograniczyć, jednak pokazano sporo materiałów ze źródłami, wypowiedziami ekspertów, które jednoznacznie potwierdzały szkodliwość produktów pochodzenia zwierzęcego.

Autorka pytania po zamieszczeniu przeze mnie odnośnika do strony WegaFitness z badaniami na temat produktów pochodzenia zwierzęcego stwierdziła, że jest zbyt zajęta, by sprawdzać źródła (choć wcześniej o nie prosiła w jakże pretensjonalny sposób) oraz, że na stronę wegańską nie zajrzy , bo tam przecież są same kłamstwa (w czym jednak problem, skoro linki prowadzą do niezależnych badań, to niech sobie siedzą nawet na stronie „Analne Fantazje Zosi”, ważna jest zawartość oraz merytoryka tekstu). Pomimo braku czasu spędza jednak pół dnia na odpisywaniu w tym temacie na zasadzie „Ty nie masz racji, ja mam”, „wierzę, że”, czyli w gruncie rzeczy na wypisywaniu swoich bezwartościowych opinii, gdy poprosiłem teraz ją o przytoczenie źródeł naukowych, które potwierdzają nieszkodliwość produktów odzwierzęcych jakie było moje zaskoczenie, gdy ani jedna z osób mnie (oraz innych osób podających źródła) krytykujących nie podała żadnego linka (!), który choć częściowo potwierdzał by ich śmieszne teorie.

Zaczęła się jednak lawina ataku ludzi (de facto z grupy wegetarian) wypisujących teksty w stylu „rośliny są GMO i też są szkodliwe” , „a pestycydy”, „moja babcia była wege, a i tak zachorowała” i tak dalej w stronę osób, które broniły swojego stanowiska (prawidłowego stanowiska opartego na faktach) podając źródła oraz odnośniki do wypowiedzi ekspertów. Co ciekawe w rozmowę wepchała się sama adminka grupy, która od jakiegoś czasu zachowuje się niesamowicie defensywnie jeśli chodzi o produkty pochodzenia zwierzęcego, broniąc ich ile się da (czyżby zakradało się mięso do jej diety i próbuje ona sama siebie usprawiedliwić przed własnym sumieniem poprzez trolowanie wegan i wegetarian?) podczas poruszania wielu tematów odnośnie zdrowotności tych produktów.

Oczywiście wiele osób było posądzonych o tak zwany offtopic w temacie, w tym moja koleżanka, dietetyczka, która się również wypowiedziała w odpowiedzi na zarzuty odnośnie GMO – odpisała na pytanie odnośnie żywności modyfikowanej genetycznie, a nie na pytanie zadanie na początku, jednak nie była to wypowiedź poza tematem, czego nie można powiedzieć o osobach, które zaczęły rozważać pestycydy, GMO i swoje babcie w temacie, pomimo tego, iż pytanie było o potwierdzenie szkodliwości białek zwierzęcych, więc sama adminka złamała tutaj regulamin.

W samej mojej wypowiedzi po usunięciu mojej koleżanki z grupy (oraz późniejszym obrażaniu jej przez adminkę, gdy już nie mogła nawet odpowiedzieć na posta, następnie skasowaniu tej wypowiedzi po konfrontacji w prywatnej wiadomości) poprosiłem również o usunięcie mnie z tego przybytku trollów, nagle dowiedziałem się, że odpowiadając na posta zgodnie z zadanym pytaniem, w grupie, w której nawet się za bardzo nie wypowiadałem (osoba mnie usuwająca sama stwierdziła, że moja kariera „była krótka”) – złamałem regulamin, pomimo że złamały go tak naprawdę osoby, które nie odpowiadały na pytania, a kontynuowały paradę swoich przekonań i wierzeń, do tego sam poprosiłem o wyrzucenie mnie z grupy, a jak widać moderatorka / adminka musiała się jakoś dowartościować. Poniżej widoczne są screeny z mojej ostatniej wypowiedzi.

 

 

Serenada obrażania osób, które nie mogą się wypowiedzieć bo zostały zbanowane pewnie trwa nadal, więc ja tutaj sobie wtrącę moje trzy grosze, na pytania / wypowiedzi, które są wypowiedziami osób, które mimo że nie jedzą mięsa, pochwalają jego zdrowotność, a trollują osoby, które rzeczywiście coś robią w celu edukowania innych za pomocą faktów, a nie bezwartościowych opinii czy wierzeń.

GMO – idiotyczny i bezsensowny argument, faktem natomiast jest, iż niemal całość upraw GMO idzie dla paszy dla zwierząt, osoby jedzące produkty pochodzenia zwierzęcego znacznie częściej jedzą więc produkty modyfikowane genetycznie, niż ci, który je wyeliminowali z diety. Tutaj nawet nasuwa się sama logika – pomimo tego, iż większość produktów dla ludzi nie pochodzi z upraw GMO to lepiej zjeść raz na jakiś czas modyfikowaną kostkę tofu, czy obżerać się mięsem od zwierząt, które zjadły tony modyfikowanej żywności, ich materiał genetyczny jest już zmieniony, a samo mięso pełne guzów i schorzeń? Czyli – czy lepiej jeść GMO raz na jakiś czas jako weganin, czy codziennie – na diecie tradycyjnej? Naprawdę trzeba tłumaczyć coś tak oczywistego? Czy naprawdę długo jeszcze będziemy słuchali tak debilnych stwierdzeń?

Pestycydy oraz inne substancje rakotwórcze – używane są od wielu lat, zacznijmy jednak od tego, że nawet jeśli dana substancja jest rakotwórcza, to sam guz musi mieć się czymś żywić, polecam prace naukowe nad aflatoksynami, gdzie mierzono czynniki wzrostowe białek zwierzęcych i roślinnych (tylko białka pochodzenia zwierzęcego sprzyjały powstawaniu guzów przy podawaniu potężnych ilości substancji rakotwórczych) oraz książki doktora Esselstyna oraz Campbella.

Moja babcia była wege, a zachorowała – była wegetarianką czy weganką? Zakładam, że masełko też było, wegetarianie mają niewiele niższą szansę zachorowań na choroby autoimmunologiczne niż osoby na diecie tradycyjnej poprzez spożywanie mleka i jajek, dodatkowo nikt nie stwierdził, że weganie nie chorują, po prostu chorują rzadziej na ciężkie choroby niż osoby na jakiejkolwiek innej diecie (choć nie lubię wyrazu dieta, gdyż weganizm to styl życia oraz stan wyższej świadomości, która mówi, by unikać w jak największym stopniu krzywdzenia innych). Na koniec – to dowód anegdotalny, a nie naukowy, babcia nie jest wyznacznikiem całej populacji ani jego części.

Administracja grupy wegetariańskiej twierdzi, że mięso nie jest szkodliwe, jest to totalna paranoja, to jednak nie jest w tym wszystkim najgorsze, najsłabszą rzeczą, jaką można zrobić, to obgadywać daną osobą nie dając jej możliwości obrony ani wypowiedzi, co stało się również tutaj, osoby niewygodne, takie które nawet nie łamały regulaminu i pisały zgodnie z tematem zostały usunięte z grupy, więc ich prawo do wypowiedzi w konwersacji na ich temat zostało odebrane.

Wegetarianie, którzy powinni opowiedzieć się przeciwko segregacji praw, przeciwko zmowie przekonań robią to samo, co kiedyś robił holokaust, co kiedyś robiono kobietom gdy nie mogły głosować, co robiono niewolnikom, gdyż byli ludźmi gorszego sortu, co robiono naukowcom z czasów średniowiecza, gdy próbowali udowodnić, iż świat to coś więcej, niż facet w chmurach, robią to, co my robimy teraz zwierzętom – odbieramy im prawo do wszystkiego, prawo do życia.

Wegetarianie, choć nie wszyscy oczywiście, którzy mają opowiadać się za prawdą – wolą uciszać tych, którzy ją głoszą. Zachowują się tak samo jak większość społeczeństwa, która gnoi ich samych, posiłkując się anegdotami, doktrynami oraz przekonaniami, w które ślepą wierzą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *