Dzisiaj mój pierwszy dzień w pracy po urlopie i jednocześnie pierwszy po wypadku, nie było nawet tak źle, aczkolwiek do lunchu z każdą godziną coraz ciężej było mi siedzieć czy stać, jednak na przerwie mogłem się trochę zrelaksować w samochodzie, nieco rozkładając siedzenie i usiąść w wygodnej pozycji co dało ulgę plecom.

Ostatnio na Facebooku wspominałem pewien tekst, który przykuł moją uwagę podczas nocnych przeglądów internetów, gdy nie mogłem zasnąć, pozwoliłem sobie na małe przetłumaczenie tego co wyczytałem:

„Rihanna wypuszcza pomadkę do ust, ludzie kupują ją jak szaleni. Michael Jordan wypuszcza nowy model tenisówek, ludzie gnają do sklepu. Dr Dre ma nowe słuchawki, ludzie je kupują. Oprah wychodzi z nowym sposobem na schudnięcie, ludzie biegną (o ile mogą) za nią. Beyonce ma koncert, ludzie płacą 700zł za bilet.

Kiedy członek rodziny albo przyjaciel otwiera swoją działalność, ludzie są ostrożni. „To nie jest dobry moment”, ” Trochę za drogo”, „Wytrwasz max 6 miesięcy”. Dlaczego bez zastanowienia wspieramy kogoś, kogo nawet nie znamy, kto i tak ma mnóstwo pieniędzy na koncie, a potrafimy znaleźć milion powodów na to by nie wesprzeć kogoś, kogo znamy? Pamiętaj, wspierając małe firmy pomagasz rodzinom żywić ich dzieci, spłacić kredyt, zamiast dodawać kilka zer do opasłych kont celebrytów.

Więc następnym razem gdy zobaczysz znajomego, który wrzuca posta ze swoimi usługami daj mu lajka, udostępnij, skomentuj wpis, nie musisz nic kupować, a możesz pomóc ściągając zainteresowanie jego produktami.”

Tekst naprawdę powalający i pokazujący sporo prawdy, potrafimy wspomagać ludzi, których nie znamy, którzy wydają są nam obcy, a nie pomożemy tym, którzy są w naszym otoczeniu, a często są po nawet naszą rodziną. Jeśli znacie kogoś, kto prowadzi własny biznes (najlepiej wegański;)), próbuje go rozkręcić, dajcie mi znać, mój profil przegląda kilkadziesiąt tysięcy ludzi tygodniowo, udostępnię post, może sam skorzystam z usługi, pomóżmy sobie nawzajem!

Podobna sytuacja ma się za granicą, wiele narodowości potrafi się zjednoczyć, pomóc sobie, czy to w zakładzie pracy czy gdzie indziej, Polak jest bardzo dziwną jednostką, widzi niesprawiedliwość tam gdzie jej nie ma, podkopuje dołki tym ludziom, którzy starają się bardziej niż on, woli ściągnąć kogoś do swojego poziomu niż mu dorównać, do tego jest tak święcie przekonany o tym, że robi dobrze, czyniąc źle jednym osobom, a włażąc w dupę podobnym sobie, którzy go obgadują za plecami, że zaczyna sam wierzyć w swoją własną obłudę, jednocześnie szkodząc tym, na których mógłby liczyć, gdyby stało się coś złego.

Jednak my Polacy wolimy utwierdzać się w fałszu, gdyż obłuda jest łatwiejsza, niż przyjęcie prawdy, a akceptacja ludzi fałszywych, których jest znacznie więcej daje nam poczucie przynależności, które w rzeczywistości – nie ma żadnego znaczenia.

Takich kilka moich przemyśleń na dzień dzisiejszy, a teraz zajmijmy się tym, co miałem tutaj zamieścić, czyli food bloga, tym razem z soboty, jutro postaram się wrzucić niedzielne posiłki, o ile oczywiście wszystko wypali (chociaż bardziej pewne, że w czwartek:P).

Na śniadanie był szejk ze szpinakiem, malinami, wiśniami, jagodami oraz bananem, szczerze powiedziawszy wyszedł taki słodziutki i pyszny, że mógłbym takie szejki pić codziennie, gdyby chciało mi się odpalać mój głośny blender:D

Na obiad wciąłem sobie Sri Lankan Sambar, pyszny posiłek, w pełni wegański od BOL Foods, znowu się powtarzam, ale to piękna firma, która przekonwertowała się weganizm, pomimo sprzedawania produktu z mięsem jeszcze rok temu:).

Kolacja była bardzo obfita, ziemniaki z koperkiem oraz sosem koperkowo – czosnkowym, do tego sznycle, każdy z innej parafii, brokuły oraz kalafior, a do tego czerwona kapusta, po tym obiedzie myślałem że pęknę:).

Oczywiście pomiędzy tymi posiłkami były małe przekąski, między innymi 40g pestek dyni, gruszkę oraz brzoskwinię, wszystko skumulowało się do:

2204 kcal
98g białka
311g węglowodanów
76g tłuszczu

Staram się jeść w granicach tego co jeść powinienem, w przypadku braku aktywności fizycznej, nie zawsze to oczywiście wychodzi, wiadomo, kupiłem 6 lodów Magnum i teraz je trzeba zjeść:D. Staram się jednak jeść coraz zdrowiej, poświęcić trochę więcej czasu na przygotowanie jedzenia, a nieco mniej na rzeczy, które są mniej ważne, zdrowie mam w końcu tylko jedno…

Miłej nocy:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *