Witam serdecznie, co to był za tydzień! Przede wszystkim odbyła się premiera e-booka #wegańskifitness, pół roku pracy z Patrycją Michalis, która odwaliła kawał dobrej roboty, wystarczy tylko spojrzeć na okładkę by zobaczyć, że e-book jest naprawdę niesamowity! Pogoda również dopisywała, chociaż obecnie tak naprawdę mamy w miarę ciepłe dni i strasznie zimne noce, w poniedziałek jednak zaliczyłem 3km szybki spacer, taki mały odpoczynek między treningami.

Przejdźmy jednak do mojego jadłospisu, czyli tematu głównego tego wpisu;) – śniadanie to typowa owsianka, nic szczególnego, mleko migdałowe, gdyż akurat było w promocji, mrożone czereśnie oraz jagody, banan, mielone nasiona chia, mielone siemię lniane, syrop z daktyli, płatków o ile dobrze pamiętam było około 120g, miałem lekkie problemy z wciągnięciem całości.

Do śniadania wypiłem świeżo wyciskany sok z pomarańczy, pewnie już widzieliście mój post o tym, że nie każde pomarańcze są wegańskie… sam tak naprawdę nie wiedziałem aż do niedawna, w każdym razie to była najdroższa szklanka soku w moim życiu :D.

Na obiad było nieco inaczej, kupiłem burgery od Lindy McCartney, tak zwane pulled, rozpaćkałem je na patelni, następnie dodałem podpieczone ziemniaczki z warzywami by zrobić farsz do pełnoziarnistych wrapów, wszystko podane z kapustą kiszoną, kapustą pekińską oraz pomidorkiem.

W międzyczasie zjadłem trochę pestek dyni, orzechów oraz banana, ale tego akurat nie ma po co umieszczać na zdjęciach:) Na kolację były kanapki, hummus, pomidor, ogórek, wegańska wędlina, wegański ser, znalazł się tam również pasztecik, babcia poprosiła żebym chociaż falafelka zjadł;).

Całość zamknęła się w następujących makrach:

3004 kcal
85g białka (komplet aminokwasów)
324g węglowodanów
123g tłuszczu

Weekend to oczywiście też czas przygotowań do tygodnia w pracy, dlatego też przygotowałem sobie lunche do pracy na 3 dni, tutaj też całkiem kolorowo, quinoa (komosa ryżowa), czerwona fasola, kukurydza, ciecierzyca, szpinak, pomidorki (pyszne!), papryka w trzech kolorach, hummus oraz pekinka.

Mam nadzieję, że ten post Cię chociaż trochę zainspirował, jak widać naprawdę nie trzeba się wysilać na weganie z jadłospisem, wystarczy różnorodność:).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *