Witam, ostatnio nie wrzucałem żadnych typowo blogowych postów, jednak jak widać powróciłem do przeglądu wegańskich wiadomości na Youtube, o które prosiliście w wiadomościach prywatnych na Instagramie oraz komentarzach na YT – bardzo dziękuję za Wasze wsparcie oraz moc pozytywnych wiadomości – to naprawdę ogromna motywacja do dalszego działania!
Dzisiaj po raz kolejny podzielę się z Wami moimi posiłkami – wiecie już, że zjadam coraz więcej produktów kompletnie nieprzetworzonych, dlatego kręcenie odcinków moich wegańskich nowości będzie dla mnie bardzo ciężkie – większość moich zakupów to warzywniak:). Moje menu, które dzisiaj przedstawię to posiłki z typowego dnia w pracy, po pracy natomiast 1.5 godzinny trening – więc kalorycznie będzie tego dosyć sporo.
Jakiś czas temu mówiłem, że stosuję Intermittent Fasting – więc mój pierwszy posiłek przypada na godzinę 11:00 – niestety w pracy, a nie przepadam za jedzeniem poza domem, dlatego bardzo prosto – jagody goji, orzechy różnego rodzaju, pestki dyni, dwa banany, borówki amerykańskie dla antyoksydantów oraz baton z daktyli oraz orzechów – trzy składniki.
Mój drugi posiłek to był lunch – tutaj znalazły się naprawdę cuda – mnóstwo zieleniny, komosa ryżowa, kukurydza, dwa rodzaje fasoli, pomidorki koktajlowe, kiełki, hummus oraz trzy rodzaje papryki – uwielbiam świeżą paprykę na surowo!
Drugi lunch jest bardzo skromny – praktycznie są to dwie godziny przed wyjściem z pracy, garść orzechów, ziaren słonecznika i reszta jagód – przez cały czas popijam również herbatę bez cukru, o czym zapomniałem wspomnieć.
Po zamknięciu firmy jadę do domu, następnie czeka mnie trening – dni treningowe ułożyłem sobie tak, by w tygodniu ćwiczyć tylko dwa razy – we wtorek oraz środę – we wtorek wypada mi trening górnych części ciała ze skupieniem się na żołnierskim wyciskaniu sztangi nad głowę, natomiast środa to dzień martwego ciągu. Po treningu czas na ulubiony posiłek w ciągu dnia – tym razem jest to mieszanka pięciu rodzajów fasoli oraz ciecierzycy w sosie pomidorowym, który doprawiłem kurkumą, wędzoną papryką, bazylią, granulowaną cebulką oraz dymem wędzarniczym, sos zagęściłem siemieniem lnianym, sproszkowanymi nasionami słonecznika, dyni i nasionami chia. Jako dodatek czerwona kapusta – bomba z przeciwutleniaczy i brokuł oraz kalafior. Wszystko bez soli:), a na deser mango.
Pod koniec dnia zabrałem się do pracy, musiałem rozpisać trening klientowi (wiem, że obecnie na stronie nie ma dostępnych ofert, jednak nie mam zbyt dużo czasu i obecnie dobieram klientów indywidualnie, za co przepraszam, niedługo pojawią się też transformacje klientów oraz ich opinie), do tego pracuję nad mega-projektem. Podczas pracy wypiłem shake z burakiem, czereśniami, jagodami, masłem orzechowym w proszku, całość na bazie mleka sojowego.
Tak zakończył się mój dzień jedzenia, wartości odżywcze widoczne są poniżej. Zabawne jest to, jak często osoby jedzące mięso wypominają nam niekompletną i niepełnowartościową dietę, jednak zaledwie 11% populacji dostarcza sobie wystarczającej ilości błonnika w diecie, natomiast zaledwie 4.7%  – odpowiedniej ilości potasu, wychodzi więc na to, że gdybyśmy wrzucili dietę 95% populacji do aplikacji Cronometer okazałoby się, że jest ona niedoborowa, a czy 95% ludzkości to weganie? 🙂
A jak wygląda Wasz typowy dzień wegańskiego jedzenia? Mieścicie 5 posiłków dziennie? Przypominam też, że w sprzedaży cały czas jest e-book #wegańskifitness, a w nim masa przepisów, dla sportowców i nie tylko, oprócz tego materiały na podstawie badań naukowych! Warto przeczytać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *