Moja znajoma Dominika (https://www.instagram.com/weteranka_roslinna_/), która od wielu lat zainteresowana jest światem fitness, w martwym ciągu podnosi 150% BW (co według niektórych jest niemożliwe, co stwierdzono po opublikowaniu mojego posta o standardach siły xD), która wykonuje podrzuty, trenuje boks i ogólnie ćwiczy po kilka godzin dziennie stała się ofiarą hejtu trenera personalnego, który twierdzi, że sylwetki na tofu nie zbuduje i… że ma słabą jakość mięśni (polecam zdjęcie w tym poście, niepozowane pokazujące jak słabą jakość mięśni ma Dominika nie jedząca mięsa od 20 lat:)).

W odpowiedzi na teksty zacnego trenera Dominika wysłała mu sylwetkę Torre Washingtona, weganina od 20 lat, którego wygląd pod każdym względem przebija pana trenera, jaka była odpowiedź? Tekst, że to sterydy, po stwierdzeniu oczywistego faktu przez Dominikę, że trener też jest na sterydach (rzucające się w oczy cechy androgeniczne o tym świadczące) odpowiada on, że nigdy nie twierdził, ze jest naturalny. I tak dochodzimy do końca – weganin ze sterydami jest be, ale jedząc mięso można je brać:).

Podobna sytuacja jakiś czas temu spotkała mnie na Youtube, gdzie ktoś stwierdził, że mam podkrążone oczy przez weganizm – zwróciłem uwagę na to, że używanie argumentów ad personam, a nie rzeczywistych logicznych stwierdzeń na temat dyskusji to cecha osób o niskim ilorazie inteligencji – jako odpowiedź otrzymałem stwierdzenie, że wegan można oceniać po wyglądzie. Ciekawe, więc nie możemy oceniać otyłych nie-wegan, chudych, kościstych, o kiepskiej kondycji fizycznej, ale wegan możemy pod każdym kątem. Na grupach Facebooka, którymi zarządzam spotykam się z historiami o podobnym podejściu do całej sytuacji – K. ma 19 lat, od 4 lat jest weganką, w wieku 14 lat miała sporą anemię, obecnie poziom ferrytyny nieco poniżej normy, jednak 2 razy lepiej niż 5 lat temu. K. regularnie bada sobie krew, jednak ostatnio wyniki skomentował nowy lekarz – 5 sekund po wyjawieniu informacji o nie spożywaniu produktów pochodzenia zwierzęcego lekarz (którego wygląd i zmęczenie samym obracaniem się na krześle świadczy o postępującej chorobie serca lub zgonie w przeciągu kilku lat właśnie z tego powodu) od razu stwierdza, że obniżony poziom żelaza jest skutkiem braku czerwonego mięsa w diecie.

K. miała dwa razy niższy poziom jedząc mięso – jednak lekarz nie stwierdził, że anemia spowodowana była jedzeniem mięsa (co właściwie anegdotycznie można było stwierdzić właśnie na podstawie badań krwi, które są znacznie bliżej normy na diecie roślinnej), przypomina mi się zgoła mem, który wstawiałem jakiś czas temu:

 

Przechodząc do następnego punktu – niedawno odbył się wykład pt „Czy dzieci muszą pić mleko”, gdzie na pytania odpowiedziała Maria Koziarkiewicz, chirurg dziecięcy i przy okazji weganka – spotkałem się z wypowiedzią, iż skoro jest weganką to jej opinia jest stronnicza i należy słuchać „normalnych” lekarzy. Bardzo ciekawym jest fakt, iż osoby przytaczające te argumenty nie zdają sobie sprawy, że identyczny argument można przytoczyć przeciwko każdemu – czyli lekarz polecający spożywanie szkodliwych produktów mlecznych, który promuje konkretne farmaceutyki, gdyż niedawno wyjechał na Bahamy dzięki „podarunkowi” od firmy je produkującej nie jest absolutnie stronniczy? Niezależnie od tego jaką dietę stosuje lekarz jego zalecenia powinny opierać się na dostępnej nauce, jednak ktokolwiek zalecający nabiał, mięso czy jajka nie bazuje na obecnie dostępnej wiedzy naukowej.

Jak wiecie śledzę też profil Białe Kłamstwa, który pokazuje jak wygląda przemysł mleczny, oczywiście jak każdy pro-wegański profil oblegany jest przez ludzi o tak smutnych życiach, że ich jedynym zajęciem jest zamieszczanie negatywnych komentarzy na wegańskich profilach (czasami się zastanawiam, czy rzeczywiście ktoś jest taki żałosny, czy to po prostu opłacani przez przemysł trolle, coś jak komentarze na FB opłacone przez PIS), pod jednym z filmów pewien znany wszystkim rolnik (nie postępowy, stawiający na przemysł roślinny, który może przynosić znacznie wyższe zyski – patrz ostatnie wiadomości), który z myśleniem zatrzymał się w latach 60-tych, gdy polecano zjadać kanapki z azbestem oraz wypalać 3 paczki papierosów dziennie dla zdrowych płuc skomentował, że film był tak zmontowany, by „oczernić” przemysł mleczny (czytaj jego przemysł) oraz przepychać wegańską propagandę. Polecał wejść na Youtube, gdzie są filmy „dobrych” gospodarzy, którzy nie katują swoich krów.

Bardzo mnie to zaciekawiło, gdyż wegańskiemu portalowi zarzuca się propagandę, oraz wybiórczy montaż filmów (swoją drogą film po prostu był skrócony, kto by chciał oglądać godzinne znęcanie się nad krowami?) jednak farmerzy zamieszczający swoje „szczęśliwe krówki” na filmach Youtube nie montują ich w żaden sposób i nie filmują tylko konkretnych krów dla pokazu. Ciekawe. Polecam tak komentującym hodowcom zamontować kamery transmitujące obraz na żywo w każdym zakamarku swojego gospodarstwa by udowodnić, że krowy nie są zapładniane siłą, że cielaki nie są odbierane matkom i potem zabijane, że krowy, które nie dają już dużej ilości mleka nie są przeznaczane na rzeź.

Koniec końców, cytując pewną wypowiedź z Internetu – Jeżeli chcesz się przekonać jak wielkimi hipokrytami są ludzie – przejdź na weganizm.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *