Blog #60 – Ograniczam social media, teorie spiskowa, głupota ludzka, mój jadłospis

Od jakiegoś czasu nie widać mnie za bardzo w Internecie – nie jest to oczywiście sprawa całkiem przypadkowa – pracuję na etacie w firmie farmaceutycznej, ogromna ilość osób obecnie znajduje się na zwolnieniu (w UK w przypadku redukcji etatów można ubiegać się o wynagrodzenie w wysokości 80% pensji), a więc obowiązków jest również znacznie więcej, oprócz tego prowadzę swoją firmę, która nabiera tempa, obecnie po kilku miesiącach uzyskała pełną płynność finansową, z czego się bardzo cieszę, w końcu kompletnie wegańska praca to jedno z moich marzeń.

Mały odpoczynek od głupoty ludzkiej również ma na mnie dobry wpływ – bardzo małą ilość wolnego czasu przeznaczam na relaks oraz na zrobienie czegoś pożytecznego – przerabiam teraz palety na podłużne doniczki do vertical farming (mam zamiar na moich kilku metrach kwadratowych ogrodu stworzyć warzywniak), w odróżnieniu od tego, na co marnuje czas większość osób obecnie pozbawionych pracy – masa osób, wegan i niewegan nudzi się do tego stopnia, że traci swój czas krytykując innych, mam wrażenie, że ogromna ilość ludzi nie radzi sobie z odosobnieniem wynikającym z przymusu siedzenia w domu.

Zaczynają się rozmyślania na temat historii spiskowych odnośnie koronawirusa, kątem oka zauważyłem ostatnio zdjęcie chłopca, które użyto w kilku artykułach oraz wielkie oburzenia dlaczego ten sam chłopak zmarł kilka razy w różnych krajach – moi drodzy, istnieje coś takiego jak zdjęcia stockowe, są to zdjęcia pozbawione praw autorskich, które się albo przedawniły, lub publikowane są w specjalnych serwisach i można z nich dowolnie korzystać (np za opłatą). Bardzo często rodzina danego dziecka (co jest absolutnie zrozumiałe) nie wyraża zgody na publikację zdjęcia kogokolwiek, prawdopodobnie pierwsze zamieszczone zdjęcie było prawdziwe, następnie, jeżeli rodzina wydała na to zgodę podczas pierwotnej publikacji lub nawet nie wiedziała, że takową zgodę wydaje (gdyż podpisana umowa była zbyt długa, nieczytelna etc, co tak naprawdę jest chamskim zagraniem gazety/TV) – może być ono wykorzystane dowolną ilość razy.

Podobnie miała się sprawa ze zdjęciem krowy, które użyłem z serwisu, który właśnie takie zdjęcia sprzedaje, oraz większość z nich udostępnia za darmo, również w celach zarobkowych. Zależało mi na zdjęciu krowy, która nie posiada kolczyka, a więc krowy „wolnej”, takowe znalazłem oraz umieściłem w materiale promocyjnym sklepu. Oczywiście zleciało się dwóch fHarmerów, którzy stwierdzili, że to nie jest przecież krowa mleczna (jakby to miało jakiekolwiek znaczenie w poście, który reklamował #FebruNoDairy, czyli miesiąc bez mleka), niestety wieloletnie znęcanie się nad zwierzętami wypruło z nich resztki logicznego myślenia oraz tak podstawową wiedzę jak prawa autorskie zdjęć czy fotografia stockowa.

Postanowiłem usuwać ze swojego otoczenia toksycznych bezwartościowych ludzi, polecam zrobić to samo i przede wszystkim nie przejmować się innymi i robić swoje – póki nie krzywdzi się niewinnych – wszystko jest  w jak najlepszym porządku:).

A teraz kilka zdjęć mojego żarełka, ostatnio nakupowałem bardzo dużo tofu więc moja dieta składania się niemal wyłącznie z niego xD poniżej posiłek, którego ilości białka nie udało się nikomu odgadnąć, UWAGA, to blisko 80g białka w jednym posiłku oraz prawie komplet zapotrzebowania na wszystkie aminokwasy na cały dzień – tofucznica ze szczypiorem i pomidorami, do tego dwie kromki wysoko-białkowego chleba, kapusta kiszona i duża pomarańcza, pychota!

Jeżeli chodzi o kolacje na cały tydzień to przygotowałem mój typowy zestaw, z racji tego, że dbam tak naprawdę jedynie o mikro-elementy w tym co jem zróżnicowanie posiłków nie ma dla mnie znaczenia o ile dostarczam 100% wszystkiego co potrzebuję do życia i nie jestem głodny. Więc wygląda to następująco – gniecione ziemniaki wraz z marchewką, pieczarki oraz suszone grzyby dzikie (kruszone) w sosie śmietanowym oraz brokuły i młode pędy brokuł.

Jeśli chodzi o lunche w pracy to znowu nic nadzwyczajnego – stały system owoców czyli banany, gruszki, (zapomniałem – śniadanie w pracy owsianka z siemieniem lnianym, owocami leśnymi i daktylami), orzechy mix, pestki dyni, do tego pełnoziarnisty wrap, w którym jest wędzone tofu, młody szpinak oraz jarmuż, marchewka, papryka, kiełki fasoli, obficie polane musztardą i chutney z mango.

Już drugi dzień piszę tego posta i dzisiaj natknąłem się na kolejną perełkę, grupa naukowa na FB, zapytanie o zużycie wody oraz jak można ją oszczędzać, pod czymś komentarzem o tym, jak przemysł żywieniowy pochłania wodę odpowiedź dziewczyny, które w teorii wstąpiła na grupę ponieważ wyznaje naukowe podejście do życia – „przecież kury nie piją 1000 litrów wody dziennie”, odnośnie zużycia przy „produkcji” jajek, czapki z głów… 21 wiek, każdy ma dostęp do wiedzy, nieograniczony, grupa naukowa skupiająca naprawdę inteligentnych ludzi, a tam coś takiego. Tysiące raportów, publikowanych co rok lub dwa na temat zużycia wody, statystyki, badania, analizy, ale jak kury nie piją 1000 litrów to takie zużycie jest niemożliwe… Pal licho karmienie kurczaków zanim zaczną znosić jaja, mielenie żywych kurcząt płci męskiej, duszenie ich, a  potem czyszczenie sprzętu, ubrań robotników, transport oraz wszelkie inne aspekty tej „produkcji”.

Dalej przeglądam te Internety Facebookowe i na razie nie chce mi się nic pisać, przeraża mnie to co ludzie wypisują, ale co tam – post znajomego na temat diety roślinnej oraz zwracaniu się ku niej po pandemii, komentarz jego znajomego – dieta roślinna jest zbyt droga (matematyka karnisty – warzywa + ryż + mięso < warzywa + ryż), po dyskusji oczywiście przyszedł czas na zamienniki, że są drogie (to fakt, chociaż w UK ich ceny już są podobne do cen mięsa), a po chwili, że przecież te wszystkie zamienniki są wysoce przetworzone [po czym osobnik stwierdza, że jego dzieci zajadają się kiełbaskami Denny, oto skład tych kiełbasek: Wieprzowina (60%), woda, suchary (mąka pszenna, sól), tłuszcz wieprzowy, skrobia ziemniaczana, skrobia pszenna, białko wieprzowe, sól, ekstrakt drożdżowy, aromat, dekstroza, stabilizator (trifosforan sodu), wzmacniacz smaku (glutaminian sodu), Maltodekstryna, środek konserwujący (pirosiarczyn sodu), przeciwutleniacz (kwas askorbinowy), przyprawy, barwniki (karmin), olej rzepakowy, osłonka wołowa], absolutnie nieprzetworzony i nieszkodliwy produkt dla dzieci, skąd ludzie biorą takie pomysły i przede wszystkim –  że nie jest im po prostu głupio zamieszczać tak przeczące sobie komentarze, kompletnie niezgodne z nauką, faktami czy moralnością.

Czy jest to już denializm absolutny?

Do napisania:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *