Funkcjonariusze policji postanowili skonfiskować cielaka po tym, jak wegańscy aktywiści uratowali go z farmy, według policjantów został on skradziony z farmy produkującej cielęcinę.

Aktywiści z Direct Action Everywhere (DxE) twierdzą natomiast, że byli zmuszeni do działania gdyż zwierzak, którego nazwali Theo nie mógł poruszać się o własnych siłach i wkrótce zmarłby z przemęczenia.

Incydent wydarzył się zaraz po serii protestów w Australii, które obchodziły pierwszą rocznicę filmu Dominion, pomimo tego, że zwykli Australijczycy najczęściej popierają tego typu akcje, to członkowie rządu oraz funkcjonariusze policji są odmiennego zdania działając w interesie oprawców. Coraz częściej całe rodziny wegan oraz aktywiści zastraszani są przez urzędników, co utrudnia w znacznym stopniu pokazywanie prawdy.

Rząd Australii chce obarczyć twórców mapy rzeźni, o której pisałem jakiś czas temu, karą 400 000 dolarów za ujawnianie prawdy jak wygląda produkcja mięsa, mleka oraz jajek na poszczególnych farmach zasłaniając się tym, że farmerzy mają „prawo do prywatności” – przeciętny konsument jednak ma prawo do prawdy i podjęcia świadomej decyzji dotyczącej jego żywności.

Jeżeli chcecie możecie włączyć się do akcji ratowania Theo (tak nazywa się cielaczek), wystarczy zamieścić wpis w dowolnych mediach społecznościowych o nim z hashtagiem #ProtectTheo, domagamy się by premier Mark McGowan oddał cielaka w ręce rodziny, wycofał wobec nich oskarżenia oraz ukarał WA farms za znęcanie się nad zwierzętami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *