Już niejeden raz w szczególności na facebooku widziałem jak nauczyciele biologii odradzają swoim uczniom przejście na weganizm ze względu na brak możliwości konsumpcji tak zwanego “pełnowartościowego” białka, tłumacząc swe przekonania tym, że tylko produkty odzwierzęce posiadają pełen zestaw aminokwasów, taką samą informację znajdziemy oczywiście w podręcznikach, które oprócz tego w dziale dotyczącym aminokwasów egzogennych wspominają o nieśmiertelnym argumencie witaminy B12, która w tym miejscu pasuje jak gwóźdź do wiertarki.

Są to oczywiście nauczyciele wyrzeźbieni przez ten sam system, który doprowadził do rozpadu kolei państwowych dzieląc je na trzy milardy spółek, do których prowadzi siedemset stron internetowych, a zakupu biletu przez Internet uświadczyć nie łaska, chyba, że na pociąg typu Intercity. System, który zniszczył Pocztę, instytucję, która w normalnych krajach działa bez zarzutu, a w Polsce tonie w długach oferując głodowe stawki listonoszom za ciężką pracę. Pamiętajmy, że podręczniki są pisane przez autorów sponsorowanych przez przemysł, tak samo działają szkoły rolnicze i wszelkie inne z nimi powiązane, które mają za zadanie nakręcenie kolejnego ślepego motłochu, który dyrygowany propagandą skoczy nawet w przepaść.

Wiemy, że większość nauczycieli to zaprogramowane małpki, które bardzo rzadko dysponują rzetelną wiedzą na dany temat, a jedynie powielają kit, który wbito im młotkiem do głowy, jednak nie o tym dzisiejszy artykuł.

Przede wszystkim nie będę mówił, że produkty odzwierzęce nie zawierają kompletnego zestawu aminokwasów niezbędnych do prawidłowej regeneracji oraz rozrostu komórek i mięśni, gdyż po prostu bym kłamał. Jajka, mleko, drób oraz wieprzowina zawierają wszystkie niezbędne aminokwasy, nawet w ilości zbyt dużej, dlaczego to problem? Dlatego, że nadmierny rozrost tkanek wiąże się nie tylko z rozrostem tkanek zdrowych, lecz również sprzyja rozrostowi komórek rakowych… wszelkie produkty odzwierzęce posiadają właśnie te aminokwasy, które w badaniach na przestrzeni 50 lat wskazały bezpośrednie ich powiązanie z przyrostem komórek rakowych(1). Jakie białko będzie więc najlepsze? Takie, które jest kompletne, lecz posiada ograniczoną liczbę aminokwasów powodujących raka ( lub w przypadku produktów roślinnych – ilość kompletnie nieistotną). Z pomocą przychodzi nam strona o nazwie nutritiondata.self.com, na której jak w wielu innych serwisach żywieniowych, możemy sprawdzić ilość makroskładników w wielu produktach lecz oprócz tego pokaże nam również zestawienie aminokwasów każdego ze sprawdzanych produktów, wynik powyżej 100 punktów zawiera kompletne aminokwasy niezbędne do regeneracji oraz przyrostu masy mięśniowej.

Sprawdźmy więc czy to prawda, że nie istnieje produkt pochodzenia roślinnego, który zawiera kompletny zestaw aminokwasów. Na początek przyjrzyjmy się pestkom dyni,

14% zawartości białka, i uwaga, mówimy to procentowej kaloryczności, a nie względem gramów, jak to często bywa na wszelkiego rodzaju etykietach, które często przekłamują nas hasłami typu tylko 5% tłuszczu, gdzie wartość ta wyliczona jest na podstawie wagi produktu, a nie jego kaloryczności, a jak wiemy, jeden gram tłuszczu zawiera 9 kalorii, a nie 4 jak węglowodany oraz białko. Pestki dyni bogate są również w żelazo oraz wapń, a gdy spojrzymy w prawy dolny róg, zobaczymy zestawienie niezbędnych aminokwasów, jak widać wynik to 136, co daje nam pełnowartościowe białko z wszelkimi aminokwasami niezbędnymi do pełnego wykorzystania możliwości regeneracyjnych naszego organizmu.

Czarna fasola posiada podobne wartości jak fasola czerwona, jedną z głównych jej zalet jest potężna ilość minerałów oraz wysoka jakość zawartego w niej białka,

z wynikiem 103 posiada wszystkie aminokwasy, które są nam potrzebne do budowy masy mięśniowej oraz regeneracji komórek, co więcej, jest świetnym źródłem błonnika oraz minerałów takich jak wapń, żelazo, magnez, fosfor, zawiera również witaminy z grupy B, 23% wartości kalorycznej fasoli to białko!

A teraz coś co zdziwi chyba każdego, jednym z warzyw o najlepszej jakości białka jest… kalafior! Wynik 102 daje nam kompletny zestaw aminokwasów, 20% białka pod względem kaloryczności, czyli naprawdę sporo, kalafior oprócz tego jest jednym z niewielu pokarmów niemal komplementarnych, czyli takich, które

posiadają niemal wszystkie potrzebne nam do życia składniki ( w tym przypadku 74%), tyle tylko, że trzeba by go jeść jakieś 10kg dziennie (kalafior jest warzywem niesamowicie nisko-kalorycznym, nadaje się więc idealnie do diet mających za zadanie zrzucenie zbędnych kilogramów).

Szpinak, pomimo tego, że na początku dwudziestego wieku omyłkowo wpisano ilość występującego w nim żelaza, jest i tak jednym z najlepszych i najbardziej kompletnych pokarmów na ziemi, zawiera 91% procent(!) niezbędnych nam do życia witamin oraz minerałów, między innymi witaminę A, witaminę C, E, K, minerały takie jak wapń, żelazo, magnez, potas, mangan oraz wiele innych, wynik aminokwasowy to 119, czyli po raz kolejny mamy tu kompletny zestaw, a jak kaloryczność białka w szpinaku? 30% proszę państwa.

Quinoa, ziarno cudu, z listy tak zwanych superfoods, zawierająca idealne proporcje makroskładników dla każdego, 15% wartości kalorycznej białka, 15% tłuszczu oraz 70% węglowodanów, wynik aminokwasowy to 106, po raz kolejny spotykamy się z rośliną, która zawiera wszelkie niezbędne nam aminokwasy, a dodatkowo szereg minerałów oraz witamin w ogromnych ilościach (szczerze powiedziawszy nie wiedziałem, że aż tak dużo).

Tak popularna ostatnimi czasy ciecierzyca również może poszczycić się całkowitą komplementarnością aminokwasów do maksymalnego przyrostu masy mięśniowej oraz regeneracji komórek, wynik 107 to o wiele więcej niż wołowina, a zyskujemy jeszcze bonus w postaci witamin z grupy B oraz niemal wszystkich minerałów, w tym sporą dawkę wapnia oraz żelaza. (Bardzo ciekawe, tyle przecież mówi się o tym, że weganie będą mieć niedobór żelaza w organizmie, a to już któryś z kolei produkt, który nie dość, że posiada kompletny zestaw aminokwasów, to jedna porcja zawiera blisko 10% dziennego zapotrzebowania na żelazo…, czyżby ktoś nam wciskał mięsny kit?)

Tofu, tempeh, oraz wiele innych tego typu produktów przetworzonych lub częściowo przetworzonych z nasion soi, średnio sztywne tofu posiada aż 45% wartości kalorycznej z białka oraz wynik aminokwasowy na poziomie 119 punktów, nie dość, że jest to białko komplementarne to jeszcze wysokiej jakości! Oprócz tego jednak, produkty sojowe zapewnią nam, w odróżnieniu od przetworów odzwierzęcych, sporą gamę minerałów, między innymi wapń, żelazo, fosfor, potas (znowu to żelazo, a przecież tylko jedząc mięso unikniemy anemii).

Nasiona chia to kolejne w pełni kompletne pod względem aminokwasów źródło białka, wynik 115 mówi sam za siebie, do tego ojest to jedyne źródło kwasów tłuszczowych omega 3 i 6 o niemal idealnych proporcjach dla ludzkiego ciała, 11% wartości kalorycznej z białka oraz potężna dawka błonnika w jednej porcji.

Artykuł ten mógłby ciągnąć się na wiele stron, lecz myślę, że przedstawiłem wystarczającą ilość produktów pochodzenia roślinnego, które zawierają komplementarny zestaw aminokwasów, co więcej, są dużo lepszym źródłem białka niż produkty zwierzęce, gdyż oprócz aminokwasów zawierają inne cenne elementy jak witaminy i minerały, których w mięsie, mleku czy jajkach po prostu brak. Drodzy nauczyciele, przestańcie wbijać do głowy waszym uczniom rzeczy, które wbijano wam, a które nie są w żaden sposób poparte rzetelną wiedzą naukową czy nawet zdrowym rozsądkiem, to, że czegoś nauczono was podczas studiów nie znaczy to, że jest to prawda, biologia, rolnictwo, dietetyka to nie wiedza uniwersalna jak matematyka czy fizyka, lecz taka, która zależy od punktu widzenia oraz od tego, czyj portfel należy zapełnić.

Źródła:

  1. https://www.facebook.com/WegaFitness/posts/488727041494089 – ogrom badań naukowych w jednym poście.
  2. http://nutritiondata.self.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *